Spóźnione rekomendacje na walentynki, bo przegapiłem deadline. Pasują wciąż na sobotni wieczór:
🛋️ kluczowy, jak pisał (?) Jerzy Pilch, jest sposób w jaki usiądzie się na kanapie. Należy to przewidzieć na kilka kroków naprzód.
🪗 piosenki:
Przed usiądnięciem na kanapie:
„Skinny Love” Bon Iver, "Papa was a rodeo" Magnetic Fields lub „W co mam wierzyć” Mira Kubasińska i Breakout.
Po usiądnięciu na kanapie, w zależności od pospieszności wieczora:
Chet Baker lub Bill Evans.
🎥 film:
„Control” bo taki melancholijny, w pewnym sensie o miłości, ze świetną ścieżką dźwiękową i czarno-biały.
Albo „Factotum”, bo taki melancholijny, w pewnym sensie o miłości, ze świetną ścieżką dźwiękową, ale za to w kolorze.
🍷 wino:
Montepulciano d’abruzzo, bo nie jest egoistyczne i zwykle pasuje dwóm osobom.
Nero d’avola, bo jest mniej ugodowe i szybko wyzwoli prawdziwą rozmowę - jeśli wieczór ma nie tylko przebiec, ale jeszcze coś ujawnić.
Wracając do Pilcha, czytanego w sztubackim wieku.
Dzisiaj widzę wyraźniej, że aby ułatwić sobie awanse, obsesyjnie skupiał się na tym, jak siada się na kanapie - rzadziej na tym, z kim.
A tutaj, jeśli źle wybierzemy, najlepsze Montepulciano nic nie pomoże.
