Kilka luźnych myśli rynkowych - rynek wcale nie jest szeroko euforyczny:

-> rynek w kwietniu wygląda świetnie, pod warunkiem, że jest się w semis / memory

-> dla wielu innych sektorów, w szczególności dla poszukujących „okazji” pośród znanych nazw, punktów spornych, rzeczy mają się inaczej, niekiedy strasznie - Paypal, Shopify, Service Now, Spotify

-> semis / memory są jak czarna dziura, wsysająca całe zainteresowanie rynku. Tracą na tym sektory, co do których wielu wiele sobie obiecywało, szczególnie w obecnym czasie - cała uwaga uszła chwilowo choćby ze space, który miał ogrzewać się zbliżającym IPO SpaceX

-> czarna dziura zabiera także płynność z rzeczy, które jeszcze niedawno z powodzeniem korzystałaby na zmianie okoliczności. Dobrym przykładem są odczyty spółek Fly oraz Pinterest - w poszukiwaniu zwiększonej płynności wyniesione wysoko, tylko po to, by oddać sporą część nadwyżki w trakcie sesji. Retail po prostu był tego dnia gdzie indziej

-> koncentracji sprzyja zawsze sprowadzanie zjawisk do prostych haseł. W przypadku memory i semis zaczyna dominować po prostu „insatiable demand” oraz „compute shortage” - braki, braki, braki, których nie da się zaspokoić. Braki pamięci, mocy obliczeniowej, energii, czasu, capacity. Wszystkiego, czego podobno nie da się dostarczyć wystarczająco szybko

-> zanika już w ogóle dyskusja o cykliczności pamięci. Brad Gerstner w telewizji ogłasza, że earningsy są przewidywalne na kilka lat naprzód. Jeśli cykliczność wypadnie z obiegu, zacznie się rozmowa o przewartościowaniu mnożników - w górę

-> newsy są już bez znaczenia - wczorajszy news o nowym, tańszym modelu (nieco swoją drogą podejrzany), dzisiejsze zaprzestanie konwojów z ropą, fakt, że ponad 50% backlogu to zamówienia od OpenAI oraz Anthropic, przebieg procesu OpenAI.

Na każdy news znajdzie się screen małej spółki memory, która właśnie przed chwilą zrobiła 100%

-> upatrywanie okazji poza tymi sektorami wydaje się być obecnie bardzo utrudnione, syzyfowe, daremne, nużące

-> zewsząd słychać pohukiwania o bliskim końcu, o krachu, o bańce - i jasne, być może, kto wie - ale w zasadzie czy byłoby to możliwe bez wyraźnego catalystu negującego buildout?

(PS. Tak, byłoby możliwe, tak samo jak 1 kwietnia rynek zdecydował się bez wyraźnego powodu odwrócić swój bieg)

Za każdym zresztą razem, gdy czytam taki apokaliptyczny tweet, przypomina mi się przemowa Druckenmillera „Lost Tree Club” z 2015 roku, dotycząca jego strat z dot com bubble:

„Więc gdzieś około marca czułem, że to nadchodzi. Po prostu… musiałem zagrać. Nie mogłem się powstrzymać. I trzy razy w tym samym tygodniu podnosiłem słuchawkę, myśląc nie rób tego. Nie rób tego. A jednak w końcu zadzwoniłem. Chyba spóźniłem się na szczyt o godzinę. Kupiłem akcje technologiczne za 6 miliardów dolarów. I sześć tygodni później odszedłem od Sorosa, a na tym jednym zagraniu straciłem 3 miliardy dolarów.

Pytasz mnie, czego się nauczyłem. Niczego się nie nauczyłem. Już wcześniej wiedziałem, że nie powinienem był tego robić. Byłem po prostu emocjonalnym wrakiem i nie potrafiłem się powstrzymać. Więc może nauczyłem się, żeby nie zrobić tego ponownie. Ale przecież już wcześniej to wiedziałem”

Dopóki zatem wiele z osób profetyzujących krach nie kupi AAOI, LWLG czy PENG, krach teoretycznie nie powinien nastąpić!

Co można jeszcze przeczytać, jeśli ma się ochotę: