Skąd wiemy, jak brzmi fortepian?

Kiedy czytamy to zdanie, słyszymy go już w głowie. Każdy czytelnik oprze się na innym wyobrażeniu dźwięku tego instrumentu; dla wielu będzie to zasłyszany gdzieś na szkolnej gali Szopen, niektórzy zawędrują do Bacha, jeszcze inni do Eltona Johna czy Alici Keys.

Skąd jednak wiemy, że owo brzmienie należy przyporządkować właśnie do tego instrumentu? W naszym życiu zaszła kiedyś intymna relacja pomiędzy dźwiękiem a obiektem, który go wydobywał; nauczyciel muzyki nazwał to słowo: f o r t e p i a n, chłopcze, i tak już pozostało.

Choć sztuczna inteligencja to zgodnie z definicją Larry'ego Tesslera wszystko to, czego jeszcze nie udało nam się zrobić, niezaprzeczalnie zrobiliśmy ku niej kilka potężnych kroków, susów nawet. Kto nauczy ją, jak brzmi fortepian? My, ludzkość, całym naszym utrwalonym i zapisanym dorobkiem.

"Misją człowieka na ziemi jest pamiętanie... Nie ma żadnej nauki, żadnej mądrości, a nawet miłości. W końcu wszystko się zlewa i sprowadza do jednego - pamięci".

(Alfred Perles, Zaprzaniec).

Jeśli zatem na chwilę oddamy się rozważaniom godnym Ostatniego pytania I. Asimova, fatalistycznie (lub nie!) będziemy mogli uznać, że owa sztuczna inteligencja jest kolejnym krokiem w ewolucji naszego jakże dynamicznego gatunku. Poszerzeniem pola, w oparciu o które definiujemy się na nowo wraz z każdą kolejną generacją.

Wyjaśniliśmy już sobie, jak uczymy się dźwięku fortepianu. Skąd jednak wiemy, jak przebiegała nasza historia? Czy wiedzę o Napoleonie Bonaparte będziemy czerpać z hagiograficznych pamiętników jego adiutantów, czy też z przekazów brytyjskich historyków? A może właściwszy będzie tutaj Stendhal?

Recency bias, błąd poznawczy - ważna rzecz w postrzeganiu świata przez ludzi. Czy par extension będzie to ważna rzecz w postrzeganiu świata przez sztuczną inteligencję? Znów: "W końcu wszystko się zlewa i sprowadza do jednego - pamięci". Jak zatem tworzy się zbiorowa pamięć, odzwierciedlona w setkach terabajtów danych zapisanych w internecie?

Internet ma około 40 lat; procentowo, większość naszej historii wytworzyła się przed jego narodzinami. O tak ważkich kwestiach jak choćby historia chrześcijaństwa decydowali przed niemal dwudziestoma wiekami Ojcowie Kościoła, nierzadko argumentem siły wysyłając na śmietnik wiele potencjalnych, alternatywnych wersji znanej nam dziś tradycji. Vae victis!

Tym, co pomaga współczesnym snobom kulturowym jest swego rodzaju hermetyczność i wsobność europejskiej kultury; wystarczy przyswoić sobie kilkanaście - w porywach kilkadziesiąt - ważnych tekstów czy autorów, aby poruszać się pośród kontynentalnej sztuki z dużą swadą i wielkomiejską pewnością. (A spróbujcie wydobyć od kogoś takiego jego definicję postmodernizmu, to dopiero będzie heca).

Sztuczna inteligencja, na tę chwilę, nie odpowiada na nasze pytania. Kiedy ją o cokolwiek pytamy, ów duży model językowy zasięga do zbiorowej, utrwalonej pamięci ludzkości, zwracając nam informację, jak wyglądałaby odpowiedź na nasze pytanie.

Znanym i lubianym w Polsce przykładem na to, jak sztampa zastępuje myślenie, jest fragment Ferdydurke:

„Dlaczego w poezjach wielkiego poety, Juliusza Słowackiego, mieszka nieśmiertelne piękno, które zachwyt wzbudza?

W tym momencie jeden z uczniów, zakręciwszy się nerwowo, zaczął pojękiwać, że jego ta twórczość nie zachwyca. Ta wypowiedź sprowokowała nauczyciela, zwanego przez uczniów Bladaczką, do gwałtownej reakcji;

[...] A Bladaczka wykrzykiwał z entuzjazmem, że „zachwycamy się Słowackim, gdyż wielkim poetą był”, a obdarzamy go czcią, „ponieważ wieszczem był”.

Zobaczmy zatem, jak na pytanie o Słowackiego i nieśmiertelne piękno odpowiada w żaden sposób niespromptowany (tj. uprzednio nie wychowany) ChatGPT:

Pytanie do chata: Dlaczego w poezjach wielkiego poety, Juliusza Słowackiego, mieszka nieśmiertelne piękno, które zachwyt wzbudza?

Odpowiedź: W poezji Juliusza Słowackiego, jednego z największych poetów polskiego romantyzmu, nieśmiertelne piękno i zdolność do wzbudzania zachwytu wynikają z kilku kluczowych elementów:

Głębia emocjonalna.

Bogactwo językowe.

Wizjonerstwo i filozoficzna głębia.

Innowacyjność i eksperymentalizm.

Wszystkie te elementy sprawiają, że poezja Słowackiego jest uważana za nieśmiertelną i ciągle budzi podziw nowych pokoleń czytelników.

Podziw! Podziw nie tylko mój, czy - czytelniku - Twój, ale podziw nowych pokoleń. Codziennie w tramwaju przyglądam się temu, jak kolejne pokolenia czytelników przemieszczają się przez miasto bez wyraźnego celu, w nieustannym podziwie dla poezji Słowackiego. Bladaczko, spoczywaj w pokoju.

Misją zatem człowieka na ziemi jest pamiętanie - aby cokolwiek spamiętać, musimy się jednak wszystkiego najpierw nauczyć. Słuchamy w tym zakresie szkolnych nauczycieli i korzystamy z obowiązujących nas źródeł. Nasze "wychowanie" nie różni się tym samym dalece od tego, które otrzymuje sztuczna inteligencja.

Kaspar Hauser, szesnastoletni chłopiec, który pojawił się w 1828 r. na ulicach Norymbergi, był zaiste "enigmą swoich czasów". Według przeprowadzonego dochodzenia, całe dotychczasowe życie spędził w ciemnej celi, a jedyne co potrafił powiedzieć to Chcę zostać kawalerzystą, jak mój ojciec.

Siłą rzeczy nie wiedział zatem niczego ani o Napoleonie, ani o jakże popularnym wówczas Stendhalu. Czy wiedział, kim jest "kawalerzysta", kim jest "ojciec" i co to w zasadzie znaczy "chcę"? Z dużą dozą prawdopodobieństwa - jego rozumienie konia było tożsame z dzieckiem nauczonym słowa "fortepian", które nigdy nie usłyszało jego dźwięku.

Dlaczego jednak wspominam o tej na poły legendarnej postaci? W 1974 roku posłużyła ona bowiem jako pierwowzór do filmu Wernera Herzoga; w tytułową rolę wcielił się naturszczyk Bruno S. Ten sam Bruno S. zagrał później w filmie "Stroszek", również w reżyserii Herzoga.

Sam film "Stroszek" zasłynął z kolei m. in. z tego, że tuż przed samobójczą śmiercią obejrzał go wokalista Joy Division, Ian Curtis. Zespół ten nazywał się zresztą wcześniej Warsaw, podobnie jak stolica całkiem sporego kraju w środkowej Europie. Po "Stroszku", Curtis zdążył nastawić jeszcze w gramofonie płytę "The Idiot" Iggy'ego Popa. (Nazywająca się identycznie jak jedna z powieści Fiodora Dostojewskiego).

Wszystko to, nawet kiedy mówimy o chłopcu potrafiącym wymówić jedynie pojedyncze zdanie. Tego wszystkiego nauczy się sztuczna inteligencja i to zapamięta. A następnie, odpowie na nasze pytanie tak, jak powinna wyglądać na nie odpowiedź - biorąc pod uwagę cały ten nasz, niebagatelny zresztą, wysiłek ostatnich dwóch, może trzech, tysięcy lat.

"Nie jestem pewien, czy w ogóle istnieję. Jestem wszystkimi pisarzami, których przeczytałem i wszystkimi ludźmi, których poznałem". Słowa te wypowiedział wprawdzie Jorge Luis Borges, jestem jednak przekonany, że pasują jak mało które w stosunku do sztucznej inteligencji, która się w Borgesie zaczytywała.

(A która jeszcze (!) do jego argentyńskich pięt nie dorasta).

Co można jeszcze przeczytać, jeśli ma się ochotę: