Garść przemyśleń rynkowych:

-> kilka razy wspominałem, nieco przekornie, nieco żartobliwie, że Iran nikogo już rynkowo nie obchodzi. I jest to mimo wszystko trochę prawda, tyle że został z nami jak twardochowy „kamień w bucie”, i im dłużej z nim idziemy - tym bardziej czasem nas obetrze

-> było to widać wczoraj, tj. w dniu, który zaczęliśmy od wieści o ataku na lotnisko w Kuwejcie. Sam atak nie spowodował bezpośrednio złej reakcji, choć relatywną słabość widać było w niemożności kontynuacji wybić na stockach takich jak Marvel, Navitas czy Wolf

-> same obserwowane wybicia odbywały się zresztą na bardzo mizernych przesłankach. W przypadku Marvela - wybijać się kilkadziesiąt procent na opinii Jensena Huanga to jedno, ale robić to drugi dzień z rzędu? Koszyk 800 vdc power semis (NVTS, WOLF) zyskiwał z kolei miliardy dolarów market capu, ponieważ Navitas pokazał na tajwańskich targach technologię, która była już znana

-> w trakcie dnia dostawaliśmy jednak kolejne newsy - w okolicach 18:30 irańska agencja poinformowała nas, że Iran weźmie na celownik amerykański statek wpływający na wody Omanu, co spowodowało już wyraźną i intensywną, kilku procentową reakcję na wszystkich stockach.

-> czym więcej będzie takich newsów i reakcji, tym bardziej owy „kamień w bucie” będzie dawał o sobie znać - i raporty - takie jak ten autorstwa ANZ z poniedziałku, o krytycznych niedoborach ropy spodziewanych we wrześniu, będą interpretowane poważniej

-> w wieczorne odczyty wchodziliśmy więc z niepewnym humorem, na spotkanie z którym, wybitnie niestosownym żartem wyszedł Broadcom - omyłkowo odczytujący na callu wyniki sprzed roku. Algorytmy nie myśląc zbyt wiele opuściły już poobijany stock z 450 kilku dolarów na dolarów 405

-> po prawdzie jednak, wyniki były dobre jedynie wówczas, jeśli czytać je w oderwaniu od price action ostatnich dni. Niepodniesienie wcześniej obiecanych wyników i suflowanie, że relacja z Google może przejść w fazę „open marriage” dają wątpliwości tam, gdzie inwestorzy (spekulanci?) chcieliby jedynie nitro paliwa do dalszego wzrostu. Nie znajdą go tutaj, będą poszukiwać go gdzie indziej

-> ostatni czas jest wspaniały dla cherry pickerów, którzy mogą wrzucić rano screen, że ich stock urósł o 10%, by już wieczorem ignorować, że sesję kończą one ze spadkiem o procent 5. (Niedawno choćby Iren, Sofi, czy AAOI).

Piszę to jednak nie po to, aby taką postawę krytykować, rozumiejąc, w jakiego rodzaju igrzyska grają te osoby - odnoszę ten komentarz bardziej do wewnątrz, do siebie - rozumiejąc, że być może czerwony jak szkarłat pre market, na który teraz spoglądam, jest taką samą, nic nie znaczącą informacją w kontekście dzisiejszej sesji.

Co można jeszcze przeczytać, jeśli ma się ochotę: