Dzień dobry,
to wakacyjne wydanie „Ładnych mi rzeczy”. Pisane jest przez Stocktaviana Augusta z Rzymu, który odwiedził, jak za każdym razem, odrobinę niepocieszony.
Proszę nie zrozumieć go źle - Redakcja lubi pobyty we Włoszech.
Marek V. przechadza się po ulicach miast, pretensjonalnie udając Jepa Gambardellę, ubrany zawsze zbyt ciepło jak na pogodę. Ernest Przemingway próbuje zawsze empirycznie doświadczyć 20 wersji Negroni, nigdy jednak nazajutrz nie pamięta tych prób i zmuszony jest powtarzać je kolejnego wieczora, wdrażając w życie koncepcję „szczęśliwego Syzyfa”, o której pisał Albert Camus.
Ale Stocktavian, to trochę inna historia.
On sobie myśli: och, ile tu się marnuje okazji. Dlaczego zamykać te restauracje na sieste, mamy już klimatyzacje, turyści chętnie by skorzystali. Dlaczego te działki wzdłuż autostrady nie mieszczą fabryk dobrze połączonych z resztą kraju, dlaczego te stacje benzynowe nie próbują sprzedawać kawy i hot dogów.
Słowem, redaktor Stocktavian za siebie po prostu nie może.
Efektem tej niemożności jest również niniejsze, wakacyjne wydanie pisma - które przy kimś bardziej sezonowym - zapewne - po prostu by nie powstało.
Wobec wejścia w zaawansowane rozmowy z potencjalnymi partnerami marketingowymi, uprzejmie przypominamy, że przesyłając ŁMR swoim znajomym, przyjaciołom czy rodzinie, wyświadczają nam Państwo przysługę - za co dziękujemy.
Liczby mają znaczenie w planowaniu budżetów marketingowych, staramy się, aby nasze były możliwie najbardziej spektakularne.
Do lektury,
Stocktavian August
SPIS TREŚCI:
1/ Skrócony Briefing Giełdowy (SA),
2/ Jak odpisywać w pierwszej kolejności na formalne pisma (SA),
3/ Lacjum wynajęte na jeden rok (SA + MV + EP).
Skrócony Briefing Giełdowy
Niniejsza formuła stanowi skróconą wersję formatu „Briefingu giełdowego”, znanego z twitterowego profilu SA.
Jak wskazywaliśmy w pierwszym wydaniu - w naszym piśmie nie znajdą Państwo inwestycyjnych gotowców, giełdowych pewniaków ani żadnych stanowczych instrukcji - poniższy format przygotowany został w wierności do tej deklaracji.
W obecnym tygodniu na rynku wydarzyły się dwie ważne rzeczy:
→ wynik przychodowy Anthropic
→ Moderna wyleczyła raka!*
* zapis oddaje nie to, co się wydarzyło, lecz to, jak komunikat zdominował zachowanie rynku 19 sierpnia
To drugie zdarzenie zostałoby przeze mnie w dużej mierze zignorowane, jako mimo wszystko dość jednostkowe i niewpływające szerzej na samych zainteresowanych oraz (oczywiście) tworzące się wokół nich koszyki spekulacyjne. (Jak na przykład szerzoną w komentariacie tezę o Tempus itp).
Zdecydowałem się jednak napisać o nim z dwóch względów:
→ po pierwsze, wzrost był chyba na tyle znaczący, że spowodował dość szerokie komentowanie spółki przez polski komentariat giełdowy
→ po drugie, istnieją perspektywy na to, że sukces ten „rozleje się” nam na koszyk AI
W zakresie pkt 1 - jest to dość niegroźne - komentujący codziennie poszukują rzeczy, o których mogliby napisać, tak silny wzrost przy tej kapitalizacji rynkowej był chyba naturalnym kandydatem. W tym zakresie Moderna podzieli los wzrostów AllBirds - jeden dzień pisania i późniejsze zapomnienie.
W zakresie punktu drugiego - od pewnego czasu Anthropic sygnalizował swój zwrot w stronę biotechów (w dość zabawnym zbiegu okoliczności, ostatnie komunikaty w sprawie opracowywania molekuł zostały wydane w zasadzie na minuty przed ogłoszeniem Moderny).
Po co?
Narracyjnie, „wynalezienie leku na raka” miałoby ocieplić wizerunek dość poobijanych reputacyjnie labów, jak OpenAI oraz Anthropic. Nagromadzenie tego rodzaju nagłówków w jednym czasie ma szansę nie tylko zrealizować to zamierzenie, ale wskrzesić cały koszyk biotechów skupionych na innowacyjnych terapiach, personalizowanych szczepionkach, zindywidualizowanych lekach.
(W normalnych warunkach byłyby to niezależne historie. Rynek lubi jednak narracje, a niemal równoczesne komunikaty o powodzeniu spersonalizowanej terapii oraz wejściu AI głębiej w biotechy dostarczają gotowego materiału do narracji).
Drugim zdarzeniem są podane do wiadomości wyniki Anthropic, które odbiegały istotnie w dół od „rynkowych plotek”. Nie znaczy to naturalnie, że były „złe” - w kontekście jednak zbliżającego się IPO firmy - jak rozumieć to słowo? Złym jest po prostu niespełnianie wyśrubowanych prognoz, które uzasadniają:
→ największy market cap do IPO w historii
→ cały zbudowany wokół tych IPO trade na wszystkich spółkach, które większość inwestorów indywidualnych wymieni jednym tchem, obudzona w środku nocy
Pojawiły się też teorie, jakoby Anthropic miał celowo zaniżać swoje wyniki, aby potem podkręcać je tuż przed IPO - zakwalifikowałbym je jednak do życzeniowego myślenia, na obecnym etapie rodziłoby to ogromną ilość pytań, tak o potencjalną manipulację rynków publicznych, jak i przed setkami rozproszonych inwestorów samego Anthropica.
Znacznie ciekawszy od samego głównego numeru był miks przychodowy firmy, który wskazuje, że blisko 40% przychodów pochodzić może od sprzedaży przez podmioty trzecie, co istotnie zmienia ekonomię biznesu.
Chwilę później nadeszły równie doniesienia o niespektakularnych wynikach OpenAI. I tutaj wskazywano, że przecież niedługo zobaczymy w wynikach powodzenie Codexu - ale, czy tutaj można liczyć na wpływy przekraczające 1-2 mld USD w ARR?
Widząc wszystkie powyższe informacje, rynek zaczął zadawać sporo pytań, które wcześniej nie zaprzątały jego myśli. Widzieliśmy to w dość dużych przecenach tamtego dnia i jakby podciętych skrzydłach w kolejnych.
Wydaje się, że bardzo niedługo przejdziemy do „sprawdzam” i będziemy mogli zapoznać się z dokumentami emisyjnymi obu spółek - bardziej spieszy się chyba Anthropicowi, być może też zwyczajnie czuje się na to wszystko bardziej gotowym.
(Wszakże, „powtórka z WeWorka” byłaby tutaj w bardzo złym guście!)
Stocktavian August
Jak odpisywać w pierwszej kolejności na formalne pisma
W życiu, z różnych przyczyn, może zdarzyć nam się otrzymać formalne pismo z żądaniem dokonania lub zaprzestania jakichś czynności. Pismo to otrzymamy częściej, jeśli prowadzimy działalność lub pracujemy w firmie, która innym wchodzi w paradę. (Chcący lub niechcący).
Nie tak dawno rozmawiałem ze znajomym, który otrzymał wezwanie do usunięcia tworzonych przez siebie treści. Wszystko naturalnie zawarto w bardzo groźnym piśmie prawniczym, z powołaniem na sądy, trybunały, gigantyczne odszkodowania.
Część Czytelników ma tego świadomość, natomiast red. Stocktavian przez wiele, wiele lat praktykował jako radca prawny, zarządzając działami prawnymi dużych firm - w swojej dziedzinie, obsługi „biznesu”, mając o sobie zresztą niezwykle wysokie mniemanie. (Potem, zaczął prowadzić „Ładne mi rzeczy”).
Tego rodzaju pism otrzymywał więc red. Stocktavian sporo, i wskazałby następującą kolejność działania:
→ po pierwsze, absolutnie nie wpadać w strach. Pismo z drugiej strony tworzył prawnik, prawników jest bardzo wielu, tych lepszych znacznie mniej. Prawnik, dodajmy, w dzisiejszych czasach posiłkujący się często sztuczną inteligencją - a nie wypada nam, jeszcze, bać się sztucznej inteligencji
→ po drugie, zweryfikujmy wszystkie formalności. Czy załączono pełnomocnictwo, czy pismo napisano do nas po polsku, czy podpisano się, czy nadano je dobrą drogą - każdy taki błąd może być furtką do wykolejenia tej „zamierzonej grozy” poprzez prośbę o jego naprawę. Bardzo często ta naprawa nie nastąpi, a historia zakończy się tu i teraz
→ po trzecie, na spokojnie sprawdźmy, czy roszczenie do nas kierowane jest zasadne. Jeśli tak, oceńmy w porozumieniu z prawnikiem i biznesem, co kosztować nas będzie niezastosowanie się do wezwania w stosunku do naszych własnych celów
I dopiero wówczas pomyślmy nad odpowiedzą. Jeśli prowadzą Państwo firmę o przychodzie rocznym powyżej 10 mln PLN - proszę napisać email - chętnie podzielę się zanonimizowanym przykładem takiej korespondencji i sposobu, w jaki należy na nią odpowiadać.
Stocktavian August
Lacjum wynajęte na rok
(Mężczyźni podróżują taksówką z Rzymu na północ, krajową drogą).
- Co tak spoglądasz, zasępiony, drogi Stocktavianie? - zapytał EP.
- Tu się tyle wszystkiego marnuje. Tu by można tyle zrobić. Gdyby ktoś mi chociaż na rok wynajął ten region i dał go w zarząd! - odparł energicznie SA.
- Wiesz, gdyby każdy tak myślał, nie mielibyśmy w świecie Włochów, Polaków, Szwedów, Chińczyków. Każdy by tylko chodził, z nakręconą sprężynką, trochę jak ty - powiedział spokojnie EP.
SA zdawał się jednak tego nie słyszeć, bo istotne wzburzenie zrodził w nim widok opuszczonej stacji benzynowej. Widząc ją, wykrzyknął jedynie „hot dogi! hot dogi!”, budząc przy okazji MV, który smacznie spał z przodu w fotelu pasażera.
MV był tą pobudką oburzony, ponieważ miło odsypiało mu się wczorajsze wieczorne zawody z EP, które SA oczywiście przespał w hotelu, chcąc zbudzić się o 6:30 na „poranny spacer”.
Jak to jednak zwykle bywa, swoje oburzenie MV przeżył wyłącznie w środku, nie zdradzając się z niczym na zewnątrz - „to byłoby poniżej mojej godności”. Zamiast tego zerknął przez okno taksówki i ujrzał wielką połać pól, zupełnie niezagospodarowaną, pokrytą cyprysami i piniami.
- Zobaczcie, dlatego to jest tak ładnie. Można wyprostować wzrok, oddychać.
EP uśmiechnął się jedynie pod wąsem. Lubił droczyć się z SA, uważał tę jego niespokojność - która brzmi ładniej w języku przedsiębiorczych ludzi (restlessness) - za coś paradoksalnie niedojrzałego, za źródło wielkiego, osobistego nieszczęścia.
Dokąd to wszystko prowadzi, myślał dalej EP, to ciągłe poszukiwanie, co się nie zgadza, co można zrobić lepiej, gdzie można coś dopracować, gdzie nie uwolniono jeszcze pełni potencjału. Do wiecznej zgryzoty, do tego, co Maria Elena w „Vicky Cristina Barcelona” określiła tak pięknie jako „chroniczne niezadowolenie”.
I być może to dobrze, pomyślał sobie EP, że wszystkie te wnioski racjonalizatorskie wobec przerażonych Włochów SA kieruje w drodze „od” Rzymu, ponieważ - skoro wszystkie drogi ostatecznie mają prowadzić „ku” niemu - biedny, utrapiony SA, ma jeszcze szansę w życiu zmądrzeć.
Stocktavian August, Marek V., Ernest Przemingway
Dziękujemy za lekturę!
Jeżeli czytasz ten tekst, ponieważ podesłał go Tobie mailem ktoś inny, na kolejne wydania zapisać możesz się pod adresem: ladnemirzeczy.pl


